Zdobywamy Turbacz – najwyższy szczyt Gorców

Wszyscy wstają rano w dobrych humorach. Po pysznej jajecznicy z grzybami (Tata znalazł kurki w czasie naszej wczorajszej wędrówki), pakujemy się i wyruszamy na szlak. Zapowiada się ładna pogoda… bezchmurne niebo, słonecznie, przy schronisku widać Tatry!

Wędrujemy czerwonym głównym szlakiem beskidzkim. Szlak ten biegnie od Wołosatego w Bieszczadach do Ustronia w Beskidzie Śląskim i ma długość prawe 500 km.

Wędrujemy szeroką ubitą drogą, Na tym odcinku nie ma dużych przewyższeń. Z początku nasza trasa to tor przeszkód – na drodze leżą powalone drzewa. Szlak prowadzi przez Groniki, Obidowiec… przed Rozdzielem mijamy miejsce katastrofy samolotu sanitarnego w 1973 roku.

Robi się co raz bardziej gorąco… Tata, który niesie Ignasia w nosidle turystycznym przyspiesza kroku i osiągają szczyt ok. 15 minut przed Mamą, Julią i Tymkiem.

Na szczycie spędzamy trochę czasu. Odpoczywamy, jemy, podziwiamy panoramę – widać Tatry, Babią Górę i Pasmo Policy, robimy pamiątkowe zdjęcia i schodzimy do schroniska PTTK im. Władysława Orkana na Turbaczu. W schronisku dzieci wbijają pieczątki do swoich książeczek PTTK GOT. Chwilę odpoczywamy i idziemy przez Halę Turbacz (szlak żółty, zielony, niebieski) i dalej już czerwonym szlakiem w stronę Starych Wierchów. Kiedy docieramy do schroniska, czeka na nas pyszny obiad. Po posiłku dzieci bawią przed budynkiem….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *